Wielu uważa simracing za arenę dla ekstremalnie napiętej rywalizacji i wyżyłowanego e-sportu. Ale simracing posiada też warstwę bardziej casualową. Dla mnie to potężne, wciągające narzędzie do przyjemnego treningu, wyciszenia umysłu i zresetowania głowy po godzinach pracy twórczej.
Imersja na ratunek przed deficytem czasu
Gdybyś chciał pościgać się na prawdziwym torze, trackday pochłonąłby sporo kasy i czasu - kilka dni serwisów, planowania, organizowania, dojazdów i innych spraw do ogarnięcia. Mając ułamek tego czasu, symulatory pozwalają odciąć się od świata zewnętrznego, jednocześnie dostarczając "jakiś" procent tych samych wrażeń i emocji. Wystarczy założyć gogle VR i w mgnieniu oka lądujesz na najlepszych torach wyścigowych z całego świata. Trzydzieści minut mocnej, immersyjnej jazdy daje gigantyczny zastrzyk dopaminy, po którym wracam do swoich projektów wypoczęty i naładowany.
Nürburgring - Nordschleife, Spa, Bathurst
W simracingu szukam głównie dobrych wrażeń z jazdy. Moja pojedyncza sesja odbywa się zazwyczaj na legendarnej trójcy: morderczym Nordschleife w Niemczech, belgijskim Spa, czy zdradliwym australijskim Bathurst (Mount Panorama). Kółka nabijam głównie w samochodach grupy GT3, ale czasami po prostu "wsiadam" do starej Corvette z ryczącą V8 pod maską i wybieram się na niezobowiązującą przejażdżkę po krętych wybrzeżach na fikcyjnym torze Grand Valley. W VR to na prawdę bardziej "doświadczenie" niż granie.
A kiedy przychodzi "ten moment" na rywalizację
Gdy zdecyduje przenieść się do lobby online, Gran Turismo 7 stanowi genialną przestrzeń. Nie rzuca cię na pożarcie profesjonalistom - system stopniuje Twój level, ewoluując względem Twojej klasy wyścigowej wraz z rankingiem "Fair Play". Kiedyś nagram film, w którym bardziej wyczerpująco omówię ten temat.
Czarna Magia Sprzętu
Dla kompletnych Sim-Świeżaków
Czym różni się kierownica od pada? Nowym obserwatorom wydaje się, że zestaw kierownicy jest po to, aby po prostu naturalniej "kręcić nią w lewo i prawo". Nie do końca...
Wysokiej klasy kierownice typu Direct Drive posiadają umieszczone w bazie mocne silniki, generujące tzw. sprzężenie zwrotne (Force Feedback). To właśnie dzięki niemu kierownica "żyje" w dłoniach – czujesz teksturę drogi, uślizg łapiącego przyczepność ogumienia i delikatne szarpnięcie, gdy przednia oś muska krawężnik.
Gdy wchodzisz w zakręt na granicy przyczepności, siły działające na koła przelewają się wprost przez kierownicę do nadgarstków, informując cię z minimalnym opóźnieniem o utracie przyczepności. To nie jest "efekt drgań" znany z konsolowych padów – to pełnoprawna informacja techniczna, którą wyścigowi kierowcy czytają równie uważnie jak prędkościomierz.